POTRZEBNA POMOC!!!!!

Niesamowity pies szuka otwartego serca!!

Błagam ratujcie go! Nie mam niestety warunków, żeby wziąć tego psiaka – ani mieszkaniowych, ani czasowych – po prostu nie da rady i z tego powodu jest mi potwornie ciężko, bo zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Jest cudowny, wesoły, radosny, cieszy się życiem – jest piękny!!!!!!! Ma śliczną mordkę i wierne oczęta, kochające ludzi!

PROSZĘ, NIECH KTOŚ GO PRZYGARNIE, ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!!

Informacje o Maksie z portalu www.dogomania.pl:

Historia Maksa to tragiczna opowieść o złym losie i ogromie nieszczęść, jaki może spaść na jedno niewinne istnienie.
Dla swoich pierwszych właścicieli przez kilka tygodni był cudownym, rozpieszczanym szczeniakiem, małą iskierką pełną radości i życia. Niestety sielanka nie trwała długo, w wieku zaledwie 3 miesięcy u Maksa objawiła się silna wada genetyczna (spowodowana prawdopodobnie zbyt dużym pokrewieństwem między jego rodzicami), skutkująca deformacją ciała, zwłaszcza łapek.
Właściciele nie chcieli chorego, groteskowo wyglądającego psa – w końcu “nie po to kupowali psa z papierami, żeby wychowywać dziwoląga”. Zostawili 3-miesięcznego, ufnego szczeniaka w lecznicy weterynaryjnej, mając nadzieję, że tam pozbędą się problemu. Lekarze nie dawali Maksiowi więcej niż jeden rok życia.
To było dziewięć lat temu…
Dzisiaj Maks to prawdziwy staruszek jak na dobermana. Ma 9 lat, jeśli do tego dodamy chorobę genetyczną, prawdopodobnie nie pozostało mu już zbyt wiele życia A kiedy pomyśleć, że przez cały ten czas nigdy nie miał prawdziwego domu, nie leżał na miękkiej kanapie, nie szalał z radości, gdy ukochani ludzie wracają do domu…
9 lat swojego życia Maks spędził w budzie przy lecznicy weterynaryjnej, gdzie został porzucony jako szczeniak. Ma tam swój niewielki wybieg, codziennie pełną miskę specjalnie przygotowanego jedzenia (Maks nie może jeść suchej karmy ani twardych rzeczy, wszystko musi mieć gotowane i rozcierane na papkę), podstawową opiekę weterynaryjną. A teraz i to może stracić
Wskutek sporu z Państwową Inspekcją Weterynaryjną (znaną również z podejmowania innych “rozsądnych” decyzji dla dobra zwierząt – np. http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/art…RSKI/484438252 , http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/art…RSKI/866282252 ), do końca maja Maksio musi opuścić swoje tymczasowe schronienie. Nie miał w życiu wiele, a teraz musi stracić i to…

Czy jest dla niego szansa?
Maks to wspaniały, radosny psiak, mimo swojego kalectwa potrafi cieszyć się życiem. Uwielbia kontakt z ludźmi, to wielki pieszczoch, mógłby cały dzień spędzać na mizianiu i zabawach ze swoimi opiekunami. Niestety nie toleruje innych zwierząt. Z uwagi na stan swoich łapek nie może chodzić po schodach. Może przyjmować tylko półpłynne pożywienie.
Maks jest fizycznie upośledzony, jednak poza deformacją ciała jest w stosunkowo dobrym stanie – biega, bawi się. Z lekarstw przyjmuje jedynie preparaty wzmacniające na stawy.
Prawda jest okrutna, Maksio być może nie ma już przed sobą długiego życia Ale czy jego końcówki nie mógłby spędzić w prawdziwy, ciepłym domu jakiego nigdy nie miał? Na kanapie, we własnym legowisku, z ludźmi którzy zatroszczą się o niego i podarują mu najpiękniejsze chwile, jakie kiedykolwiek przeżył?
Patrząc racjonalnie, jaki jest sens pomagać staremu, choremu psu? Lepiej ratować młode, ładne, adopcyjne. Takie, które mają całe życie przed sobą. Nie wiadomo ile czasu ma Maks – może rok, może kilka miesięcy, może parę tygodni? Tylko coś boli, kiedy pomyśli się o takiej niesprawiedliwości, o tym jak wielkiego pecha może mieć w życiu pies i wbrew poczuciu rozsądku i logice, chce mu się pomóc. Prawda…?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s